Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Sobczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Sobczak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 marca 2013

Żył zaledwie 58 lat.

Z ogromnym smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci śp. Stanisława Sobczaka. Po raz pierwszy miałem przyjemność poznać Go w 1992 roku gdy pełnił w Radzie Miejskiej w Chojnicach funkcję przewodniczącego. Był to czas gdy chciano zrezygnować z organizowania w Chojnicach Festiwalu Teatrów Ulicznych. Pan Stanisław Sobczak był człowiekiem, który umożliwił mi przedstawienie argumentów ówczesnej radzie, by ta nie skreślała festiwalu z kalendarza imprez.  Udało się i przez  lata chojniczanie mogli oglądać wiele interesujących przedstawień.
Muszę dodać, że byłem wtedy jeszcze "żółtodziobem" w sprawach dotyczących funkcjonowania samorządu.  Pan Stanisław był tą osobą, która wyciągnęła pomocną dłoń. Ukierunkowała, wskazała zapisy w ustawie o samorządzie gminnym i w Statucie Miasta, które w efekcie przekonały radnych.
Nie przypominam też sobie, aby Pan Stanisław, jako przewodniczący Rady Miejskiej, czynił problemy obywatelom Chojnic, gdy ci podczas obrad rady chcieli przedstawić swój punkt widzenia na sprawy miasta. 

W latach 1994-98 pracowaliśmy razem - co prawda po dwóch stronach "barykady"- w Radzie Miejskiej. Pan Stanisław dodatkowo w tamtym okresie reprezentował miasto w bydgoskim sejmiku wojewódzkim. Nie przeszkadzało nam, że był w opozycji. Umieliśmy docenić człowieka z bagażem doświadczeń mogących służyć miastu. Zabiegał o wznowienie i dokończenie budowy szpitala. Przewodniczył Społecznemu Komitetowi Budowy Szpitala dla Regionu Chojnic. Możemy podziwiać dzisiaj z jakim efektem.

Po tym czasie na długie lata rozeszły się nasze drogi. Kilka miesięcy temu po Mszy Świętej w Bazylice Mniejszej spotkaliśmy się zupełnie przypadkiem. Poszliśmy do restauracji koło fosy na kawę i pogawędkę. Rozmawialiśmy o sprawach naszego ukochanego miasta. O jego zaletach i wadach. Zarysowała się między nami nić nadziei do współpracy. Sądziłem, że uda się nam jeszcze kiedyś popracować wspólnie w chojnickim samorządzie. Niestety śmierć wszystko pokrzyżowała. Ogromnie mi żal i smutno. 

 
Najbliższym Pana Stanisława, rodzinie, przyjaciołom pragnę złożyć najszczersze wyrazy współczucia. Nieżyjący Stanisław Sobczak był dobrym człowiekiem. Będę pamiętał Go jako prawdziwego samorządowca. Człowieka otwartego na ludzi i ich sprawy.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Jak ucywilizować relacje władzy ze społeczeństwem

Złożyło się, że nie tak dawno zostałem przewodniczącym Stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność. 
Moim poprzednikiem był Michał Januszewski za którego rządów przeprowadzono w Chojnicach prawybory do parlamentu. Muszę przyznać, że było to udane przedsięwzięcie. 

Moja misja sprowadza się do zainicjowania zmian w Statucie Miasta Chojnice, które stworzą mieszkańcom możliwości występowania z obywatelską inicjatywą uchwałodawczą. I druga propozycja, by na stałe w porządku obrad Rady Miejskiej znalazł się punkt: wnioski obywatelskie. 
Najciekawsze jest to, że od samego początku temat trafia na opory ze strony chojnickich radnych. Jakby im w przyszłości, gdy przestaną pełnić tą funkcję, nie miałyby służyć te demokratyczne narzędzia? Uniemożliwiono nam uzasadnić na sesji rady w miesiącu styczniu nasz wniosek. Tematem miały zająć się komisje. Po co wszystkie? Chyba po to, aby rozmydlić temat. W moim odczuciu  najodpowiedniejszą byłaby Komisja do Spraw Społecznych. Nie zostaliśmy zaproszeni na żadną z nich. Te które zajmowały się naszym zagadnieniem opowiedziały się przeciw. 
Postanowiłem przedstawić całą sytuację na konferencji prasowej, którą co piątek organizuje burmistrz Arseniusz Finster w swoim gabinecie. Muszę przyznać, że nie robił przeszkód, abym mógł zaprezentować stanowisko mediom. Mało tego pomysł nasz w połowie przypadł burmistrzowi do gustu. Pierwsza jego część. Zdystansował się też do opinii prawnej dyrektora generalnego urzędu w sprawie naszego wniosku
Zadeklarował, że przekonywał będzie radnych, aby pojawili się na otwartym spotkaniu organizowanym przez nas w ratuszu w dniu 29 lutego o godz. 17.00. Tematem będzie przede wszystkim kwestia zmian w statucie wychodzących na przeciw mieszkańcom. Od ręki też przystał na nieodpłatne udostępnienie sali obrad. Muszę przyznać - piękny gest.

Tak ja, jak również inni mieszkańcy czy organizacje pozarządowe w szczególności Wspólna Ziemia, jak również Arcana Historii mamy przykre doświadczenia w relacjach z Radą Miejską.  Za ten stan czynię odpowiedzialnym przede wszystkim władze Chojnic, które stały się hermetyczne, "wszystko najlepiej wiedzące" i w moim odczuciu,  niewrażliwe społecznie. 
Z czasem zaczęły narastać złośliwości wynikające z niemocy przebicia się w dyskursie publicznym. Muszę przyznać, że niejednokrotnie ulżyłem sobie na moim blogu. Gdy tu piszę odreagowuję. Zdarza mi się w odwecie "dowalić". Oczywiście w granicach kultury wypowiedzi. Tak przynajmniej sądzę. 
Uznałem, że należałoby owe relacje ucywilizować. Taka refleksja nasunęła mi się, gdy zaczepił mnie w ostatnich dniach jeden z działaczy Solidarności. Z ogromnym żalem powiedział: "panie Jacku w Chojnicach pękło, jak bańka mydlana, wszystko o co walczyliśmy. Buta tej rady nie zna granic". Co miałem powiedzieć? Faktycznie obserwuję od kilku lat niepokojące zjawisko uniemożliwiania obywatelom i ich organizacjom zabierania głosu na sesjach rady.
Gdy przewodniczącymi Rady Miejskiej byli Stanisław Sobczak czy Józef Pokrzywnicki standardy były inne, bardziej pro obywatelskie. Niestety popsuło się. Obecnie należy dążyć, aby ucywilizować te relacje. Relacje władzy ze społeczeństwem i jego organizacjami. Warto podjąć ten trud.