środa, 8 czerwca 2011

CZY OTWARTO PUSZKĘ PANDORY ?

Ostatnio służby sanitarne podniosły alarm w związku z groźną bakterią Escherichia Coli typu 0104 w wyniku której notuje się coraz więcej zachorowań w zachodniej europie. Epidemiolodzy przypominają o dokładnym myciu warzyw ze szczególnym uwzględnieniem tych, co trafiają do nas z terenów dotkniętych zachorowaniami.

Czytając te informacje dojrzałem u nas w Chojnicach możliwe źródło zakażeń ludności. Nie jest ono co prawda związane z żywnością, chociaż i takie jestem w stanie wskazać, na co dzień będąc w sklepach, ale o tym przy innej okazji. Moim obiektem zainteresowań stał się mój ulubieniec jakim w ostatnim czasie jest Park 1000-lecia w Chojnicach.  

W wyniku rewitalizacji parku zdecydowano na utworzenie czterech stawów połączonych ze sobą szlakami wodnymi po których docelowo mają poruszać się gondole. - Jedna z wielu atrakcji turystycznych. - Nie tak dawno uruchomiono w największym stawie fontanny, które mają dwie funkcje do spełnienia. Po pierwsze estetyczną, która ma uprzyjemniać pobyt spacerowiczom. Druga to napowietrzenie wody.

Wodotryski wyrzucają wodę na kilka metrów w górę, w efekcie powodując jej rozpylenie. Mnie od pewnego czasu zastanawia i martwi, czy woda ta jest bezpieczna dla ludzi i zwierząt? Czy nie zafundowano nam zagrożenia niosącego ryzyko zachorowania na choroby zakaźne? I czy nie grozi nam przypadkiem epidemia? Co się w tej wodzie znajduje można się tylko domyślać. Wody w parku, moim zdaniem, nie są dobrej jakości. Będąc w obrębie fontann wyczuwa się specyficzny nieprzyjemny zapach.

Czy ta woda jest bezpieczna? Mam wątpliwości. (dodane 10 czerwca 2011)

Z kwietniowego protokołu Komisji Ochrony Środowiska wynika, że system urządzeń odpowiedzialnych za oczyszczenie wód nie działa jak powinien. Na pierwszy rzut oka można zauważyć, że od strony ul. Brzozowej, gdzie zlokalizowane są separatory, wpływa do parku śmierdzący ściek. Nie tylko z pól, ale także z bocznych kolektorów. Przyglądam się temu od pewnego czasu.

Śluza przy separatorach. Za śluzą woda wcale nie jest lepsza, chociaż mogłoby się tak wydawać.


Z wcześniejszych wypowiedzi burmistrza wynikało, że na teren parku będzie wpływała czysta woda. Niestety tak się nie dzieje. Nie dość, że woda nie jest przeźroczysta, śmierdzi ściekami, to jeszcze zauważyć można ropopochodne plamy na jej powierzchni.

Tuż przed śluzą. W okolicach ul. Brzozowej.


Ciekaw jestem czy ktoś wpadł na pomysł, aby te wody zbadać pod względem obecności bakterii chorobotwórczych. Jestem wręcz pewny, że tak się nie stało.  Muszę w tym miejscu, drodzy moi czytelnicy, przypomnieć Wam jak wielkie zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia ludzi niosą za sobą fontanny, które są siedliskiem wielu chorobotwórczych mikrobów. 
W internecie znalazłem choćby takie informacje: " Inspektorzy zielonogórskiego sanepidu kategorycznie odradzają kąpieli w fontannach. Choć badań wody faktycznie nie robią, wiedzą, że są w niej bakterie. - Fontanna nie jest legalnym kąpieliskiem, a tylko takie badamy. Woda w nich może być naprawdę groźna, zwłaszcza dla dzieci, które mają mniejszą odporność. Mówimy wprost: kąpać się nie wolno! - mówi Joanna Adamczyk, rzecznik zielonogórskiej SSE. Wylicza: - Są w niej pałeczki salmonelli, gronkowca czy legionelli [odpowiedzialne za ciężkie zapalenie płuc czy gorączkę Pontiaca - red.]. Mnożą się w szybkim tempie. Zwłaszcza w czasie upałów". Więcej...link


Od swoich dziadków wiem, że w przeszłości, gdy zasypywano Jezioro Zakonne trafiały tam przeróżne  odpady, również szpitalne. Wyrzucano zużyte opatrunki gipsowe, butelki i fiolki po lekach, które baczny obserwator może jeszcze dzisiaj spotkać po wykonanych pracach ziemnych. Pytanie, czy również i te pozostałości wydobyte na powierzchnię nie stanowią swoistego zagrożenia?

Chodząc co jakiś czas do parku przyglądam się prowadzonym pracom. Przerażony byłem dużą ilością przeróżnego szkła w miejscach, gdzie dokonywano zasiewu traw pod przyszłe tereny zielone. Wyobrażałem sobie małe dzieci biegające po trawie w której ukryte są ostre przedmioty. Okropny byłby widok pokaleczonych stóp i rączek. Na szczęście w ostatnich dniach zaczęto wygrabiać szkło i kamienie. Chociaż czy nie powinna być zachowana inna kolejność tych czynności? Oby udało się zlikwidować wszystkie tego typu "niespodzianki", aby nie stanowiły przyczyny urazów. W dniu dzisiejszym napisano o tym na chojnice24

Czego jeszcze się obawiam? Gdy wybierzecie się w te rejony zwróćcie uwagę jak strome i głębokie są skarpy rowów w których płynie woda. Czy bezpieczne dla dzieci? Sądzę, że osoba dorosła miałaby problem by z nich się wydostać.

poniedziałek, 30 maja 2011

Nie ma to jak ptasi śpiew

Wiosną ubiegłego roku powiesiłem na drzewach w ogrodzie dwie budki lęgowe dla ptaków. Jedna z nich, to nagroda, którą otrzymałem w konkursie zorganizowanym przez Zaborski Park Krajobrazowy.
W jednej urządziły sobie mieszkanko wróble. Druga pozostała pusta. Ma mniejszy otwór co sprawia, że wejść mogą do niej drobnej budowy ptaki. 
W miesiącu lutym bieżącego roku  przygotowałem domki do ponownego zamieszkania. Należało oczyścić je z ubiegłorocznej wyściółki, aby ptaki mogły założyć w nich na nowo gniazda. Pragnę zaznaczyć, że należy tą czynność wykonać co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze. Pozostawienie starego gniazda może być przyczyną chorób lęgu. Po drugie, gdyby zapełniła się budka znoszonym co roku budulcem, to młode ptaki zlokalizowane byłyby bliżej otworu wlotowego. A na to tylko czekają potencjalni drapieżnicy. 



W moim ogrodzie. Samczyk pleszki.

















Budowa gniazda jest elementem  ptasich godów. 
Tej wiosny pustostanami interesowały się różne ptaki. Wróble, sikorki i inne. Ostatecznie do jednego domku wprowadziły się pleszki, drugi czeka na potencjalnych lokatorów. Chyba w przyszłym roku powiększę otwór, aby większe ptaki mogły skorzystać z gościny. 
Pleszki są bardzo sympatyczne. Na stronie do której prowadzi wskazany przeze mnie link możecie zobaczyć i posłuchać tych pięknych ptaków.  Poczytajcie o nich tu: Pleszki . 







Dzisiaj w moim ogrodzie było dość nerwowo. Ptaki uganiały się za przysmakami dla swoich maluchów. Sądzę, że na dniach wyprowadzą młode na pierwsze loty. Martwi mnie obecność kotów, które czają się w okolicy. Drzewo u dołu zabezpieczyłem gałęziami, aby trudniej było się na nie wdrapać. Póki co zabezpieczenie się sprawdza. 
Cieszy mnie obecność tych miłych ptaków w ogrodzie. Z resztą zagląda ich tutaj wiele. A jesienią, gdy w słonecznikach będą ziarna, zaroi się ptactwa. Wiedzą, że z naszej strony nic im tutaj nie grozi.  A i sąsiedzi dbają o nie od lat, dokarmiając każdej zimy.
  
Dwa dni temu jedna z moich sąsiadek poinformowała mnie, że jej mali lokatorzy, którzy ulokowali się nad werandą właśnie ją opuściły. Jak sądzi, były to ptaki zwane kopciuszkami.  
Moje ptaki, póki co mają jeszcze dziobki pełne roboty. Niestety, któregoś dnia będziemy się musieli pożegnać. Oby do następnej wiosny. Już dzisiaj myślę o nowych domkach dla ptaków, które będą mogły zawisnąć na drzewach u mojej sąsiadki.

Muszę przyznać, że moje zdjęcia są marnej jakości. Czas sprawić sobie lepszy aparat. :)
.

sobota, 28 maja 2011

Jak w szwajcarskim zegarku

Pokaż mi swoją..., to ja dam tobie potrzymać... 

Zelektryzowały mnie informacje przeczytane w internecie. Kontrowersyjne metody nauczania wychowania seksualnego małych dzieci mają zostać wdrożone w przedszkolach, jak również w szkołach  (klasy I-III). 

To nie jest żart. Uświadamianie małych dzieci odbywać się będzie za pomocą specjalnie przygotowanych seksualnych zabawek (zobacz jakich) , bogato ilustrowanej literatury i wyświetlaniu specjalnie przygotowanych do tego celu filmów. Będzie też część praktyczna, która polegać ma na dotykaniu intymnych miejsc. Ćwiczenia będą obowiązkowe... 

Rodzice są oburzeni.

"Dzieci mają nauczyć się rozróżniać męskie i żeńskie organy płciowe, wiedzieć, jak płodzi się dziecko i jak wygląda poród, zrozumieć, że dotyk części ciała może wywołać także namiętność - skomentował (...) dyrektor ds. przedszkoli w kantonie Bazylei".

Ufff............. Jak to dobrze, że żyjemy w Polsce. Chociaż i u nas różne dziwne pomysły przychodzą urzędnikom do głowy.

Opracowane na podstawie: link 1.  i  link 2.



czwartek, 26 maja 2011

Dzień Matki

Jestem szczęśliwym człowiekiem. Mam jeszcze swoją Mamę. I Tatę mam. 
Wielu moich znajomych niestety już nie.

W tym szczególnym dniu  składam najlepsze życzenia. 
Przede wszystkim długich lat w zdrowiu i wielu,
wielu radości z codziennego życia.
I tego..., bym częściej zaglądał do rodzinnego domu. 
Przed laty napisałem wiersz dla mojej Mamy.
Jest to stary wiersz.
Nie będę go w całości prezentował.
Kończył się słowami: 
                                                     
                                   
 

                            ...Choć czasami 
                            zatruwam miłości Twej zdrój 
                            proszę wybacz
                            czynię to niechcący.



Tak przy okazji. Pamiętacie ten dowcip. 

"Pani w szkole poleciła dzieciom napisać opowiadanie z użyciem słów "matka jest tylko jedna". I dzieci napisały. Następnie czytały swoje opowiadania, które w rzeczy samej były do siebie podobne. Pisały, że mama dba o nie, że kocha, przytula itd. kończąc słowami, że matka jest tylko jedna.
Napisał i Jaś swoją historyjkę. Był nieśmiały i wstydził się trochę. Zachęcony przez panią odczytał przy całej klasie:

Wróciłem do domu. Matka siedziała przy stole z jakimś fagasem. Pili wino. W pewnym momencie zwróciła się do mnie, abym poszedł do szafy i przyniósł jeszcze dwie flachy. Poszedłem i wołam: matka jest tylko jedna!".         
                                                         (autor dowcipu nieznany)

.

wtorek, 24 maja 2011

Przerwa w Szkole Podstawowej nr 1 w Chojnicach

Jedną ze szkół, która wzbogaciła się o plac zabaw dla dzieci jest Szkoła Podstawowa nr 1 w Chojnicach. Place zostały wykonane w ramach rządowego programu "Radosna Szkoła". Trzeba przyznać, że nawet ładnie to wygląda.

Fot. 1.


Cóż?...  Byłem dzisiaj na terenie szkoły podczas jednej z przerw. Zastałem taki obrazek.

Fot. 2. Dzieci bawiące się przed zamkniętym na klucz placem zabaw dla...

Dla kogo ten plac? A może powstał po to, by na niego popatrzeć?

Fot. 3. A może... by tak przez płot?


Jestem ciekaw Waszych komentarzy. 
Oto jeden z nich: Reakcja Portalu chojnice24. - aktualizacja 25 maja 2011 r.

poniedziałek, 23 maja 2011

Tomasz ponownie w Chojnicach

Wczoraj 22 maja 2011  w Kościele Baptystów w Chojnicach odbył się koncert Tomasza Żółtko. Przybył na zaproszenie Henryka Skrzypkowskiego. (http://www.weekendfm.pl/?n=35209 ) 
Nie mogłem sobie odpuścić tej imprezy. Przyjemnością było posłuchać jak śpiewa i recytuje swoje wiersze. Bardzo cenię sobie twórczość tego poety. 

Tomasz Żółtko


Moja biblioteczka wzbogaciła się o kolejny tomik wierszy "Namolne drapanie się w duszę" i płytę najnowszą "Może ostatni taki głupiec". Znajdziesz ją tu: http://www.tomekz.com.pl/

Po raz pierwszy zetknąłem się z artystą 10 maja 2003 roku. Występował w Chojnickim Domu Kultury. Chyba na zaproszenie Kościoła Zielonoświątkowców. Do dzisiaj brzmi w mych uszach wiersz bez tytułu rozpoczynający się słowami: "Witamy Państwa w piekle. Witamy nad wyraz serdecznie!...".  Tekst niesamowicie interesujący. 
Z tamtego okresu posiadam tomiki wierszy: "Tam gdzie trzeba być jakimś" oraz "Trzy odsłony niewidzialnych obrazów". Poniżej mój najnowszy nabytek.




W tomiku wierszy pt. "Namolne drapanie się w duszę" zwróciłem uwagę na następujący tekst:

                                                        * * *
                                         Postmoderniści i agnostycy
                                         zdecydowanie wyrzucili z życia
                                         wszelkie aksjomaty
                                         ...e t y c z n e  też...
                                         Pierwsi - bo w nic z definicji nie wierzą
                                         Drudzy - bo ciągle wątpią i chcą mieć dystans

                                         A jednak wszyscy oni
                                         odczuwają potrzebę
                                         (widzą konieczność?!)
                                         stanowienia prawa...

                                         Zabawne...
                                         W oparciu o co?!!!

                                        (Tomasz Żółtko, Kraków, 8 lutego 2007 roku)

 
Zachęcam wszystkich do zapoznania się twórczością Tomasza Żółtko.  Naprawdę warto.
Jak sądzę nie była to ostatnia wizyta tak znakomitego twórcy w Chojnicach. Wczorajsze spotkanie pozostanie na długo w moich poszukiwaniach tego co najważniejsze w życiu człowieka. Serdeczne podziękowania ślę organizatorom. Nie nudziłem się, oj nie.
Poniżej zamieszczam link ze spotkania, które odbyło się w Ostrołęce 20 listopada 2009 roku. Tomasz Żółtko O miłości. Posłuchajcie.

środa, 18 maja 2011

Spotkanie autorskie

Fot. Małgorzata Frieda
W dniu 14 maja 2011 roku miałem przyjemność zaprezentować swoje wiersze podczas spotkania w bibliotece w Przechlewie. Moimi słuchaczami były osoby zrzeszone w Kole Przyjaciół Przechlewa.  Muszę przyznać, że byli to wyjątkowi ludzie. Otwarci, przemili i z zadziwiającą wrażliwością. Sympatycznie spędziłem tam czas. A nie spodziewałem się tak dużej frekwencji, tym bardziej, że pogoda tego dnia raczej zachęcała do skorzystania ze spaceru, niż słuchania wierszy jakiegoś tam poety z Chojnic. Miejsca przygotowane przez organizatorów były wszystkie zajęte. Dla dwóch osób dostawiono jeszcze krzesełka. Przyznam, że dawno nie miałem takiej tremy, bo publika była wymagająca. Po reakcji zebranych wiem, że nie był to stracony czas. Cieszę się, że mogłem podzielić się z innymi częścią siebie. 

Fot. Małgorzata Frieda


Fot. Małgorzata Frieda. Od dyrektor Elżbiety Baran otrzymuję podziękowania.



Spotkanie trwało dwie godziny.Dziękuję za zaproszenie paniom Małgorzacie Frieda i Elżbiecie Baran (dyrektor biblioteki).