niedziela, 27 maja 2012

Zrobiło mi się niefajnie...

W nocy 26/27 maja 2012 roku wziąłem udział w czuwaniu z okazji uroczystości Zesłania Ducha Świętego, które odbyło się w  parafii pod wezwaniem Chrystusa Króla i Błogosławionego Daniela Brottier w Chojnicach. Zaprosili mnie na nie za pośrednictwem portalu społecznościowego facebook, Agnieszka Mrozek-Gliszczyńska i Mirosław Zabrocki - proboszcz tejże wspólnoty.
Panią Agnieszkę znam z Kwietniowych Spotkań z Poezją, księdza Mirosława od wielu, wielu lat. Mój konfrater ze Zgromadzenia Misjonarzy Ducha Świętego w którym przez dwa lata bylem. Z ogromnym sentymentem powracam we wspomnieniach do minionego czasu. Ale.. to już historia.

Z chojnickim Domem Zakonnym związałem się praktycznie od samego początku, gdy Misjonarze Ducha Świętego sprowadzili się do naszego miasta. Miałem zaszczyt zostać pierwszym ministrantem duchackiej kaplicy. Pionierzy wspólnoty to: ojcowie Hieronim Lewandowski, Stefan Smolarek, Kazimierz Nowak, Tadeusz Michalski i brat Piotr Lipiec. Niestety wszyscy już nie żyją.  Najbardziej mi brak o. Hieronima. Poczciwy człowiek, prawdziwy przyjaciel. Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia w 1989 roku w bydgoskim szpitalu. Zdążyłem w przeddzień śmierci z Nim się jeszcze zobaczyć. Patrzyliśmy na siebie przez długą chwilę w milczeniu. Nie sądziłem, że po raz ostatni. Ten pełen zatroskania o mnie wzrok pamiętam do dzisiaj. Otrzymałem od ojca Hieronima krzyżyk z symbolem Ducha Świętego, który noszę do dzisiaj w klapie marynarki. 
- Ale nie o tym chciałem pisać.



Wracając do czuwania... Zanim pojechałem na nie. Zajrzałem w program uroczystości. Był w nim między innymi Apel Jasnogórski. Pomyślałem, że warto przy tej okazji podzielić się wierszem, jak chlebem, który przed laty utkwił mi w pamięci. Nie znam autora, pamiętam, że pochodzi z Chrześcijańskiego Teatru Słowa. Mocny tekst rozpoczynający się słowami: "Maryjo Królowo Polski". W pierwszych słowach słuchaczy stawia w osłupienie, potem... to już refleksja nad własnym wnętrzem. Ojcom Mirkowi Zabrockiemu i Wojtkowi Lanieckiemu pomysł przypadł do gustu. Zaproponowałem, że dorzucę jeszcze trzy teksty Romana Brandstaettera pt. "Przypowieść o Ojczyźnie", "Modlitwa zapisana na łodygach" i "Anioł Pański". Tak też się stało. Przed samym Apelem Jasnogórskim o.Wojciech zapowiedział mnie z imienia i nazwiska. - Skąd miał wiedzieć, że chciałem być "anonimowy"?

Zrobiło mi się niefajnie. Zdałem sobie sprawę, że zebrani pomyśleć mogę, że robię przedwyborczą reklamę. Wszak w ostatnim czasie, gdzie "nie otworzysz lodówki" -  tam gęba Studzińskiego. Wszystko za sprawą mojej działalności społecznej. Nie rozumianej przez wielu lub błędnie postrzeganej. Ogarnął mnie smutek, bo zawsze brzydziłem się wykorzystywaniem Kościoła do działalności politycznej. Mój czynny udział w uroczystościach mógł tak zostać odczytany. 
To jest jeden z powodów,  że w mojej obecnej parafii nie angażuję się do niczego, a od pewnego czasu podczas nabożeństw znalazłem sobie miejsce na chórze, by zejść z widoku.  Z resztą ludzie tu  jacyś   inni. Rozdrobnieni, pomimo zaangażowania organisty, milczący. Czuję się obco i jakoś pogubiony. Może inni tak samo czują?

Dzisiaj byłem w swoim kościele na mszy o dziewiątej. Chciałem pójść do spowiedzi - wyjątkowo nikt nie słuchał.
Ku mojemu zdziwieniu dojrzałem wśród wiernych znajomą z widzenia młodą kobietę na wózku inwalidzkim. Bardzo ucieszył mnie Jej widok. Miałem ochotę po nabożeństwie podejść do Niej, by powiedzieć jak dobrze, że jest. Nie byłem sam, to odpuściłem.
Nie tak dawno zmarła młoda dziewczyna poruszająca się na wózku. Sądziłem, nie tylko ja, że Ona nią była, bo ostatnio zniknęła z pola widzenia. Nagle pojawia się. Odetchnąłem z ulgą.
Jak może cieszyć widok osoby kalekiej - powiedziałby kto?
A  jednak cieszy i to bardzo.
- Znowu wjechałem na poboczny temat...

Wracając do uroczystości Zesłania Ducha Świętego u duchaczy. 
Moją kwestię wypowiedziałem w miarę poprawnie. Zebrani słuchali z uwagą. Następnie został odśpiewany Apel Jasnogórski i rozpoczęło się czuwanie i wspólna modlitwa. 
Nie oglądałem się do tyłu. Siedziałem w pierwszej ławce. "Świat pękał mi w skroniach". Zdałem sobie sprawę, że ludzie tam zebrani to prawdziwy Kościół Chrystusa. Dało się to wyczuć. Zaangażowany śpiew, modlitwy i atmosfera wspólnoty... A ja... bezbronny jak dziecko, które dopiero co na świat przyszło. Łzy kręciły się w oczach, myśli tysiące i ciągle to samo pytanie do rozważań: 

Czy mam prawo tu być ?...

O północy rozpoczęła się Msza Święta. Zakończyła po pierwszej w nocy. Do domu dotarłem około 1.30.  Te ponad cztery godziny u "Duchaczy" nie były czasem straconym. Długo jeszcze rozmyślałem nie mogąc zasnąć.
Moim dawnym współbraciom ojcom Mirkowi Zabrockiemu, Wojtkowi Lanieckiemu jak również Pani Agnieszce i całej wspólnocie wiernych zgromadzonej na uroczystości dziękuję za to, że mogłem choć przez chwilę być częścią Was.

Dziękuję za zaproszenie. 

poniedziałek, 14 maja 2012

Reelekcja jest celem naszego działania


W piątek 11 maja 2012 roku w Człuchowie  odbyły się konsultacje projektu Strategii Rozwoju Województwa Pomorskiego 2020. Uczestnicy spotkania mieli okazję zapoznać się z prezentacją projektu, wziąć udział w przygotowanej ankiecie oraz w dyskusji.



W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele administracji powiatów: chojnickiego, człuchowskiego i kościerskiego, radni Sejmiku Wojewódzkiego, wicemarszałek województwa pomorskiego, jak również przedstawiciele organizacji pozarządowych. W tym ze stowarzyszenia Młodzi Demokraci z Chojnic i Projekt Chojnicka Samorządność.

Chojnicki Urząd Miejski reprezentowali: Michał Karpiak, Tomasz Kamiński i Jacek Marczewski. Muszę przyznać, że dużym zaskoczeniem dla mnie była nieobecność burmistrza Arseniusza Finstera czy w zastępstwie któregoś z dwóch wiceburmistrzów. Nie był także obecny przewodniczący Rady Strategii Rozwoju Miasta Chojnice 2012-20 Antoni Szlanga. Tego ostatniego można uznać za usprawiedliwionego, ponieważ w tym samym czasie przyszła na świat jego wnuczka.

Postanowiłem podczas spotkania nie zabierać głosu, a nastawić wyłącznie na odbiór informacji. Przysłuchać interesującej dyskusji, poznać opinie przede wszystkim samorządowców o projekcie. 
Głos burmistrza Kościerzyny Zdzisława Czuchy zasługuje na uwagę. Poruszył między innymi kwestię odpadów i związanych z tym obciążeń dla gmin, a tym samym mieszkańców. Natomiast Paweł Wajlonis ze stowarzyszenia Młodzi Demokraci omówił problemy ludzi młodych z którymi borykają się na co dzień.



W rozmowach kuluarowych próbowałem wysondować czy strategie nie powinny dotyczyć dłuższej perspektywy. Zdaniem stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność - przynajmniej ta dla miasta Chojnice - powinna obejmować  lata 2012-2030 czy nawet 2035. Na te lata przypadać będzie "wymiana pokoleniowa".  Natomiast z fachowych czasopism naukowych takich jak  American  Scientific wynika, że rozwój technologiczny zmieni swe oblicze właśnie pomiędzy latami 2030-2035. Przywoływane te i inne argumenty stawały się akceptowalne i logiczne dla moich rozmówców.






Podsumowania konsultacji dokonał wicemarszałek województwa pomorskiego Wiesław Byczkowski z którego ust padło zastanawiające stwierdzenie: „Reelekcja jest celem naszego działania”. 
Czyżby strategie miały stać się narzędziem wyborczym? Zanim powstaną, wpasują się doskonale w kampanię wyborczą do samorządów. Ta dla miasta Chojnice kosztować ma 40 tys. złotych. Dla województwa pewnie więcej? Czy za dokument nazywany strategią obejmujący tak krótki okres warto wydać tyle pieniędzy? 

czwartek, 10 maja 2012

Dyrektor Rekowski to pogodny człowiek

Na terenie naszego miasta powstaje coraz więcej instalacji deszczowych. 
Można powiedzieć, że dobrze, ponieważ spływające wody opadowe wyrządzają wiele szkód. Rozmywają grunt nanosząc przy okazji piach i żwir na nasze ulice, stwarzając przy tym zagrożenie dla użytkowników dróg.

Pamiętam jak wyglądała po ulewach ulica Strzelecka dopóki nie wykonano tych urządzeń. Całe hałdy ziemi i piachu zalegało na jezdni. Żeby to uprzątnąć potrzeba było wyłożyć nie małe pieniądze z budżetu miasta.

Na osiedlu, gdzie mieszkam, wykonano w ostatnich latach dość dużo tzw. deszczówek. Z moich obserwacji wynika jednak, że z pielęgnacją tych urządzeń bywa już gorzej. Zapomina się czyścić odstojniki co prowadzi do zamulania instalacji. Niektóre studzienki nie spełniały swojej funkcji, ponieważ  w pełni zasypane były ziemią, liśćmi i piaskiem.

Szkoda, aby wydane we wcześniejszych latach pieniądze były zmarnotrawione, a wykonana infrastruktura stała się bezużyteczna. 
Nie jest mi obojętne mienie miejskie więc w ubiegłym roku tj. 23 marca 2011 podczas zebrania Samorządu Mieszkańców Osiedla nr 3 "Słoneczne-Leśne" zgłosiłem ten problem. Niestety minął ponad rok i nie zrobiono nic.

Wybrałem się na zebranie w kwietniu obecnego. Przypomniałem o zgłoszonym postulacie. Zapytałem czy formalnie mam zgłosić do przegłosowania wniosek w tej sprawie. Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Pan Jarosław Rekowski zapewnił mnie, że w żadnym razie nie muszę, a on zadba, by studzienki deszczowe uporządkować. 

Panowie oczyszczają studzienki deszczowe 18 kwietnia 2012 r.


Muszę przyznać, ku mojemu zdziwieniu, że zaraz następnego dnia na terenie osiedla pojawiła się ekipa, która zajęła się doprowadzeniem studzienek do użytku.

Przy tej okazji dopowiem, że dyrektor Rekowski należy do tych urzędników, których sobie cenię. Zawsze znajdzie chwilę, aby można porozmawiać na tematy związane z pracą wydziału, którym kieruje. Nigdy nie bywa opryskliwy, a przecież jak każdy z nas idealny z pewnością nie jest. 
Żartobliwie powiem, może czasem zapominalski o czym świadczyć może opisana przeze mnie sprawa.
Panu dyrektorowi życzę spełnienia w pracy oraz w życiu prywatnym. No i... dużo zdrowia.

środa, 9 maja 2012

Samorządność po chojnicku

Miesiąc kwiecień to okres zebrań ogólnych w Samorządach Mieszkańców Osiedli. W moim odbyło się 17. Będąc na tym spotkaniu pytałem w kilku sprawach o których szerzej, być może, napiszę następnym razem. 

Z protokołu Rady Samorządów (w skład wchodzą wszyscy przewodniczący samorządów osiedli), która działa pod kierunkiem przewodniczącego Rady Miejskiej Mirosława Janowskiego  dowiedziałem się, że zadałem na zebraniu mieszkańców "niedorzeczne" pytanie w sprawie gwiazdki dla dzieci.
Nie mogę wobec tego stwierdzenia przejść obojętnie. Pod artykułem "Osiedlowe zebrania zakończone" na portalu ch24, który zamieścił relację z prac tegoż gremium, dodałem komentarz mniej więcej takiej treści:  

Do końca kwietnia miały być przekazane do Biura Rady protokoły z zebrań. Niestety z Samorządu Mieszkańców Osiedla nr 3 "Słoneczne-Leśne" nie można się go doczekać. Już wiele razy pytałem w tej sprawie. Obiecano przesłać mi informację na pocztę mailową zaraz jak  protokół pojawi się.

Moje "niedorzeczne pytanie" o którym mówił Pan Gabryś (przewodniczący Zarządu Samorządu Mieszkańców Osiedla nr 3, jak również radny miejski i przewodniczący Komisji Rewizyjnej RM) było mniej więcej takie:

Proszę przedstawić w jaki sposób jest organizowana gwiazdka dla dzieci w naszym samorządzie. To znaczy jeśli w poprzednich latach była informacja, że gwiazdką objęte miały być dzieci w przedziale wiekowym od 3-12 lat, to proszę wyjaśnić mechanizm na podstawie którego paczki były przygotowywane. Skąd zarząd czerpał wiedzę dla ilu dzieci należy przygotować paczki? Czy współpracuje w tej sprawie np. z Wydziałem Spraw Obywatelskich? Ile przygotowano paczek i czy przygotowano taką ilość, która odpowiadałaby ilości dzieci? Czy paczki otrzymały dzieci, które nie brały udziału w gwiazdce? Co z dziećmi niepełnosprawnymi, które nie wychodzą z domu? I co ewentualnie stało się z nie rozdanymi paczkami?

Przyznam, że podczas zebrania udzielono mi w tym zakresie odpowiedzi jak to odbywało się w latach poprzednich. Przyjąłem wyjaśnienia do wiadomości. Dopowiedziano, że w ostatnie Boże Narodzenie paczek nie było. Będąc przy głosie dopowiem, że pytałem jeszcze w kilku sprawach. Zaraz gdy pojawi się protokół z zebrania zapoznam się z nim i szerzej skomentuję na moim blogu.
W związku z tym, że mam wielki szacunek dla wielu osób z Zarządu nie pytałem podczas zebrania (aby nie wprowadzać nerwowej atmosfery) na jakiej podstawie zostały środki finansowe rozdysponowane (około 24 tys. zł). Samo sprawozdanie finansowe też dawało wiele do życzenia. Ten aspekt pominę.

Zgodnie ze statutem SMO nr 3 par.5. Samorząd Mieszkańców Osiedla podejmuje uchwały w sprawach: (...) punkt 5 przeznaczenia środków finansowych, będących w jego dyspozycji.
A uchwały podejmuje zgodnie ze statutem Ogólne Zebranie Mieszkańców  (par.11 pkt.1. Ogólne Zebranie Mieszkańców jest organem uchwałodawczym Samorządu Mieszkańców. pkt. 2. Zarząd Osiedla jest organem opiniodawczym i wykonawczym, organizującym całokształt prac Samorządu.).

Nie znalazłem żadnych uchwał w tej sprawie. Ponadto dopowiem, że Ogólne Zebranie Mieszkańców, między innymi, zatwierdza roczny plan pracy Samorządu Mieszkańców Osiedla, przygotowany przez Zarząd Osiedla. (par 16 pkt. 5 statutu SMO nr3). W tym roku z całą pewnością takich czynności nie wykonano. Czy w poprzednich proponuję, aby Redakcja ch24 sprawdziła. Bo ja może już słabo widzę.

Rozmawiałem nie tak dawno w sprawie finansów SMO z Panią Skarbnik Miasta Chojnice. Nigdy tego typu uchwały do Niej nie trafiły. Rachunki, tak. Pytałem czy organy pomocnicze w tym zakresie badało RIO. Dotychczas, nie.
Tematy Samorządów Mieszkańców Osiedli "pilotuje" Przewodniczący Rady Miejskiej Mirosław Janowski - dopowiedziała Pani skarbnik.

7 maja br. rozmawiałem na ten temat (zapisy w statutach SMO itd.) z burmistrzem Arseniuszem Finsterem. Odnotował sobie w notesie, aby zgłoszone wątpliwości zbadała Kontrola Wewnętrzna Urzędu. 
Oczekuję na finał i wnioski.

I jeszcze jedno. Na zebraniu zabierałem głos nie jako prezes (jestem przewodniczącym) Projekt Chojnicka Samorządność, a jako mieszkaniec osiedla, którego zebranie dotyczyło.
Rozumiem, że czego bym nie zrobił to zawsze PChS-em adwersarze będą sobie wycierać gębę.
A w tych sprawach zawsze mogłem poinformować organy zewnętrzne. Być może  okoliczności do tego dojrzeją.

Aktualizacja.
W dniu 9 maja br. otrzymałem wiadomość z Biura Rady Miejskiej, że protokół z zebrania dostarczono. Pracownikom biura serdecznie dziękuję za informację.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Jak ucywilizować relacje władzy ze społeczeństwem

Złożyło się, że nie tak dawno zostałem przewodniczącym Stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność. 
Moim poprzednikiem był Michał Januszewski za którego rządów przeprowadzono w Chojnicach prawybory do parlamentu. Muszę przyznać, że było to udane przedsięwzięcie. 

Moja misja sprowadza się do zainicjowania zmian w Statucie Miasta Chojnice, które stworzą mieszkańcom możliwości występowania z obywatelską inicjatywą uchwałodawczą. I druga propozycja, by na stałe w porządku obrad Rady Miejskiej znalazł się punkt: wnioski obywatelskie. 
Najciekawsze jest to, że od samego początku temat trafia na opory ze strony chojnickich radnych. Jakby im w przyszłości, gdy przestaną pełnić tą funkcję, nie miałyby służyć te demokratyczne narzędzia? Uniemożliwiono nam uzasadnić na sesji rady w miesiącu styczniu nasz wniosek. Tematem miały zająć się komisje. Po co wszystkie? Chyba po to, aby rozmydlić temat. W moim odczuciu  najodpowiedniejszą byłaby Komisja do Spraw Społecznych. Nie zostaliśmy zaproszeni na żadną z nich. Te które zajmowały się naszym zagadnieniem opowiedziały się przeciw. 
Postanowiłem przedstawić całą sytuację na konferencji prasowej, którą co piątek organizuje burmistrz Arseniusz Finster w swoim gabinecie. Muszę przyznać, że nie robił przeszkód, abym mógł zaprezentować stanowisko mediom. Mało tego pomysł nasz w połowie przypadł burmistrzowi do gustu. Pierwsza jego część. Zdystansował się też do opinii prawnej dyrektora generalnego urzędu w sprawie naszego wniosku
Zadeklarował, że przekonywał będzie radnych, aby pojawili się na otwartym spotkaniu organizowanym przez nas w ratuszu w dniu 29 lutego o godz. 17.00. Tematem będzie przede wszystkim kwestia zmian w statucie wychodzących na przeciw mieszkańcom. Od ręki też przystał na nieodpłatne udostępnienie sali obrad. Muszę przyznać - piękny gest.

Tak ja, jak również inni mieszkańcy czy organizacje pozarządowe w szczególności Wspólna Ziemia, jak również Arcana Historii mamy przykre doświadczenia w relacjach z Radą Miejską.  Za ten stan czynię odpowiedzialnym przede wszystkim władze Chojnic, które stały się hermetyczne, "wszystko najlepiej wiedzące" i w moim odczuciu,  niewrażliwe społecznie. 
Z czasem zaczęły narastać złośliwości wynikające z niemocy przebicia się w dyskursie publicznym. Muszę przyznać, że niejednokrotnie ulżyłem sobie na moim blogu. Gdy tu piszę odreagowuję. Zdarza mi się w odwecie "dowalić". Oczywiście w granicach kultury wypowiedzi. Tak przynajmniej sądzę. 
Uznałem, że należałoby owe relacje ucywilizować. Taka refleksja nasunęła mi się, gdy zaczepił mnie w ostatnich dniach jeden z działaczy Solidarności. Z ogromnym żalem powiedział: "panie Jacku w Chojnicach pękło, jak bańka mydlana, wszystko o co walczyliśmy. Buta tej rady nie zna granic". Co miałem powiedzieć? Faktycznie obserwuję od kilku lat niepokojące zjawisko uniemożliwiania obywatelom i ich organizacjom zabierania głosu na sesjach rady.
Gdy przewodniczącymi Rady Miejskiej byli Stanisław Sobczak czy Józef Pokrzywnicki standardy były inne, bardziej pro obywatelskie. Niestety popsuło się. Obecnie należy dążyć, aby ucywilizować te relacje. Relacje władzy ze społeczeństwem i jego organizacjami. Warto podjąć ten trud. 

środa, 15 lutego 2012

Historia siostry Adelgundy Tumińskiej

Dzisiaj przypada 67 rocznica tragicznej śmierci siostry Adelgundy Tumińskiej. Ktoś z moich czytelników pozostawił pod ostatnim wpisem link, który zaprowadził do...


niedziela, 12 lutego 2012

W którą stronę pójść?...

Arcana Historii powiadomiły władze Chojnic o proteście, który zostanie zorganizowany w dniu 14 lutego przy Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich. Stowarzyszenie nie akceptuje oddawania przez władze Chojnic pokłonu przed pomnikiem „Bohaterów ZSRR” i czerwoną gwiazdą, która jest symbolem systemu totalitarnego. Członkowie organizacji uważają, że burmistrz Arseniusz Finster na tego typu ceremoniach reprezentuje ogół mieszkańców. Nie podoba się im, że przed kilkoma laty wprowadził zwyczaj oficjalnego i podniosłego składania kwiatów pod pomnikiem. Nie zgadzają się  z Jego postawą, czego od lat zdaje się nie zauważać. Najgorsze jest to, że nie zamierza na krok ustąpić. A to eskaluje konflikt i zadrażnia sytuację. Taka postawa doprowadza do rozdrapywania starych ran, zadając ból osobom i ich rodzinom, których dotknęła krzywda ze strony czerwonoarmistów. Rodziny poległych żołnierzy radzieckich także czuć się mogą niekomfortowo. Oby nie doszło do międzynarodowego skandalu. Za ten stan rzeczy odpowiedzialny, moim zdaniem, będzie chojnicki ratusz. Być może już dziś w tej sprawie potrzebny jest mediator. Być może...

Jakoś nie przypominam sobie, by czynili tak poprzedni burmistrzowie. Owszem na mogiłach żołnierzy paliły się znicze, cmentarz był uporządkowany i zadbany. I nikomu to nie przeszkadzało. Członkowie stowarzyszenia nie mają nic przeciwko pamięci o poległych żołnierzach radzieckich, bo im jako ludziom i ich mogiłom należy się szacunek przynależny człowiekowi.

Zaistniały konflikt władz Chojnic z częścią mieszkańców i ich organizacjami, które wystąpiły przed rokiem z petycją w sprawie zmiany kontrowersyjnego napisu na obelisku - "Bohaterom ZSRR" - spowodował, że coraz więcej osób zaczęło interesować się prawdziwą historią okresu wojennego i powojennego. Ludzie zaczynają opowiadać jak naprawdę było. Okres PRL-u zakłamywał wiele prawd. Dzisiaj pewne fakty historyczne zaczynają pojawiać się w "świetle dziennym".


Dla wielu chojniczan dzień "wyzwolenia" 14 lutego 1945 roku stał się tragiczny w skutkach. Ludzie z czerwoną gwiazdą na czapkach,  którzy wkroczyli do miasta mordowali, gwałcili i ograbiali mieszkańców. Zaczęły się wywózki ludności na Sybir. To są fakty niezaprzeczalne.

Nie tak dawno rozmawiałem z jedną chojniczanką, która przywołała wspomnienia swojej babki, której chciano uciąć palec, by tylko zabrać obrączkę. Wyrzucono jej dwuletnie dziecko z wózka, by sprawdzić czy nie ma tam przypadkiem ukrytych kosztowności. A i moje babki opowiadały, jak musiały ukrywać się, aby nie zostać zgwałconymi przez żołdaków. Jak sądzę wiele dramatycznych historii można by usłyszeć o tym okresie. 

Ja chciałbym przybliżyć tragiczny koniec siostry ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek w Chojnicach. Mowa o siostrze Adelgund Kunegundzie Tumińskiej, która została zamordowana przez sowietów 15 lutego 1945 roku w kotłowni chojnickiego szpitala. 

Te zdjęcia znajdują się w przedsionku Domu Sióstr Franciszkanek w Chojnicach.


Tak się składa, że obecnie w Bazylice Mniejszej w Chojnicach prezentowana jest wystawa, której obszerny fragment poświęcony jest właśnie tej siostrze.




Na kartach tejże wystawy czytamy: "14 lutego 1945 roku S. Adelgund wraz z S. Adrianą Wenta musiała towarzyszyć radzieckim żołnierzom w lustracji szpitala. Gdy przechodzili korytarzem jeden z żołnierzy uderzył S. Adelgund bagnetem tak silnie, że upadła. 
   Następnego dnia, 15 lutego Siostry Franciszkanki pośpiesznie opuszczały swoje pomieszczenia. Strach i trwoga przed spotkaniem Rosjan paraliżowała wszystkich.  Około godziny 9.00 rozległ się krzyk dziewcząt, które były napastowane przez żołnierzy radzieckich w szpitalnej kotłowni. Wybuchła panika. Siostry ratowały się ucieczką przez piwniczne okna. Jednak na hałasy, dobiegające z piwnicy i wołania o pomoc zareagowała S. Adelgund. Odważnie pobiegła do kotłowni i zobaczyła, że życie Katarzyny, Gertrudy i Marii było poważnie zagrożone. S. Adelgund obroniła napastowane dziewczęta, które uciekły, nie zdając sobie sprawy, co spotkało ich wybawczynię. 
   S. Adelgund Tumińska została w bestialski sposób zamordowana przez "wybawicieli ze Wschodu". Oddała życie, broniąc czystości i godności dziewcząt".

"Zmasakrowane ciało, porzucone na pryzmie węgla znalazł w kotłowni ks. Brunon Riebandt. S. Adelgund została pośpiesznie i skrycie pochowana   u "stóp" św. Franciszka w ogródku Sióstr Franciszkanek przy ul. Wysokiej 13, gdzie spoczywa do dzisiaj".

Grób Siostry przy ul Wysokiej 13



To zdjęcie znajduje się w przedsionku Domu Sióstr Franciszkanek w Chojnicach


Może zamiast w dniu 14 lutego składać kwiaty  przed pomnikiem „Bohaterów ZSRR", władze Chojnic złożyłyby wiązankę na mogile siostry Adelgundy Tumińskiej.